28 października 2016

6 powodów, dla których nie warto zakładać bloga


Każdy, kto kiedykolwiek zastanawiał się nad publikowaniem swoich tekstów w internecie, miał przynajmniej jeden argument za tym, że to zły pomysł. Spokojnie, ja znalazłam ich więcej.

Pewnie nigdy tego nie wspominałam, ale w każdej pozytywnej rzeczy znajdę jakąś wadę. I będzie dobrze, jak skończy się tylko na jednej. Myślisz, że blog to coś idealnego dla ciebie? Spokojnie, rzeczywistość prędzej czy później wejdzie przez okno do twojego pokoju. A stamtąd jest już prosta droga do twojego komputera, gdzie przechowujesz skrupulatnie pisane teksty. Gdy wzrost weny będzie odwrotnie proporcjonalny do czasu, który upłynął od opublikowania ostatniej notki, zaczniesz się na nowo zastanawiać, co ty sobie właściwie myślałaś zakładając bloga. Tego nie wiem. Ale mogę podpowiedzieć kilka dobrych rad, czemu lepiej dać sobie z tym wszystkim spokój już teraz.

1. Trzeba pisać.
Niezależnie od tego czy postrzegasz siebie jako przyszłego pisarza, humanistę "ale tylko dlatego że matma i fizyka są takie ciężkie" czy jako grafomańskie beztalencie, nie stworzysz bloga bez żadnych tekstów. A żeby to zrobić, musisz umieć pisać. Oczywiście możesz tworzyć notki zawierające kilka słów i każdą z nich podpisywać słowami "sorki za błędy ortograficzne mam dysortografię i jestem zbyt leniwa, by sprawdzić, co napisałam niepoprawnie", ale w takim wypadku lepiej kupić sobie zwykły zeszyt i tam zapisywać swoje myśli. Nikt nie wymaga od ciebie lekkiego pióra eseisty, ale każdy oczekuje ciekawie napisanych i poprawnych pod względem ortograficznym, interpunkcyjnym i składniowym tekstów. Boisz się, że temu nie podołasz? Może najlepiej od razu sobie odpuścić.

2. Co powiedzą inni?
To nie rok 2003, dzisiaj niewiele osób decyduje się na anonimowość w internecie. Zdjęcie profilowe ze swoją twarzą czy domena bloga z własnym imieniem i nazwiskiem to nic szokującego. Ba, można nawet zareklamować na blogu swojego instagrama, snapchata czy aska, żeby zdobyć więcej fejmu. Ale co jeśli ktoś z twoich znajomych, albo jeszcze gorzej - twoich wrogów, znajdzie twojego bloga. Rozpozna cię na zdjęciach, po nazwisku, albo po bluzce (bo przezornie wstawiasz jedynie zdjęcia, na których nie widać twojej twarzy). Pewnie rozpowie po całej szkole, zacznie szydzić z twoich tekstów, przerabiać twoje zdjęcia, które zamieszczasz na blogu. To prosta droga by zostać klasowym, wróć - szkolnym, pośmiewiskiem. Nawet największa pasja do pisania odchodzi na dalszy plan skonfrontowana z wizją szydzących z ciebie ludzi. Może jednak nie warto pisać na blogu.

3. Masz w ogóle pomysł na siebie?
Chcesz pisać bloga o modzie? Super pomysł. A może będziesz publikować swoje rysunki? Jeszcze lepiej. Albo będziesz opisywać co dzisiaj było w szkole i co miałaś na obiad? Całkiem oryginalnie. Dopóki ktoś chce czytać, co masz do powiedzenia, możesz się nazywać spełnionym blogerem. Ale by mieć coś do powiedzenia, trzeba mieć coś w głowie, własne życie i pasje. Nikogo nie interesuje pisanie o tym, jaki smak chipsów to twoi ulubieńcy miesiąca. Jeżeli nie masz pomysłu na siebie, odpuść sobie pisanie. Ludzie i tak nie czytają nudnych postów - w najlepszym razie skomentują go "super post, zapraszam do siebie - tu masz link". Każdej osobie, która pisze z pobudek innych niż blogowe współprace za chińskie ciuszki, zrobiłoby się w przykro to czytając. Może jednak nie warto pisać, nawet jeżeli masz pomysł na siebie? Po co narażać się na zawód?

4. Ale przecież nie mam czasu.
Szkoła od 8 do 15, nie wliczając dojazdów oczywiście. Do tego nauka do sprawdzianów, odrabianie prac domowych, zajęcia pozaszkolne, własne pasje (chyba że nie masz żadnych pasji, wtedy przeczytaj jeszcze raz punkt 3), obowiązki domowe, czas dla rodziny, przyjaciół, chłopaka/dziewczyny, znajomych, psa, kota. To zajmuje dużo czasu, nie da się ukryć. Nie wszyscy są w stanie pogodzić taką ilość obowiązków i prywatnych spraw z dodatkowymi aktywnościami. W końcu blog też jest dosyć czasochłonny - trzeba napisać tekst, sprawdzić go, opatrzyć zdjęciami swojego autorstwa (których zrobienie też pochłania trochę czasu) - a to dopiero absolutne minimum niezbędne do funkcjonowania bloga. Musisz jeszcze znaleźć czas na reklamowanie go, odpisywanie na komentarze czytelników i śledzenie trendów w blogosferze, by wiedzieć, o czym powinien być kolejny wpis. Jesteś pewna, że pogodzisz to ze swoimi obecnymi obowiązkami i żadnego z nich nie zaniedbasz? Może nie warto dokładać sobie dodatkowego obciążenia w postaci własnego bloga?

5. Kto mi zrobi zdjęcia?
Co to za blog, na którym nie ma zdjęć. Oczywiście możesz porobić zdjęcia kwiatom w ogródku i wstawiać je do każdego posta, ale bądźmy szczerzy - ile można oglądać kwiaty? Twoi czytelnicy chcą zobaczyć ciebie. Potrzebujesz kogoś, komu będziesz mogła pozować przed obiektywem. W końcu zdjęcia ze statywu nie uchwycą twojego idealnego OOTD tak dobrze, jak zrobi to fotograf. Albo twoja koleżanka, której pożyczysz aparat. A skoro już jesteśmy przy temacie sprzętu - wiesz, że prawdziwi blogerzy robią zdjęcia tylko lustrzankami, ponieważ zapewniają one najlepszą jakość zdjęcia? Oczywiście możesz ubłagać rodziców o tego super Canona za 2500 złotych, ale najprawdopodobniej usłyszysz "zaoszczędź sama zamiast wydawać na ciuchy". Masz zamiar zbierać na aparat przez dwa lata, a w międzyczasie wstawiać na bloga rozpikselowane zdjęcia robione telefonem? Może lepiej sobie odpuść pomysł z posiadaniem bloga - dobre zdjęcia to 50% sukcesu w blogosferze, a zdjęcia złej jakości to 50% twojej porażki.


6. Pewnie i tak nie uzbieram wymaganej liczby obserwatorów do współpracy.
Plan jest prosty. Napisać notkę, potem komentować setki wpisów podając link do siebie i licząc, że ktoś zaobserwuje twojego bloga. A może od razu lepiej otwarcie prosić innych o obserwacje? Sami są blogerami, więc na pewno zrozumieją, że chcesz jak najszybciej nawiązać współpracę. Ale zbieranie obserwatorów to bardzo mozolna praca. Jak dobrze pójdzie, to po pół roku nawiążesz współpracę z jakimś podrzędnym zagranicznym magazynem ubrań, którego asortyment można określić jako bardzo niezgodny z opisem i zdjęciem na stronie. Oczywiście lepsze darmowe ubrania niż brak darmowych ubrań, ale lepiej poczekać na więcej czytelników. Pisząc czytelników miałam na myśli większą liczbę w zakładce obserwatorzy, po co komukolwiek czytelnicy. Im wyższa ona jest, tym lepsze sklepy próbują nawiązać z tobą współpracę. To prawie tak samo ekscytujące jak odblokowywanie nowych poziomów w grze. Ale zebranie 1000 obserwujących może zająć kilka lat, pewnie do tego czasu już dawno odwidzi ci się prowadzenie bloga - przestanie ci to sprawiać radość, albo zrezygnujesz z braku czasu. Może lepiej dać sobie spokój z pisaniem?

Skąd pomysł na taki temat? Uznałam, że to ciekawsze przywitanie z blogosferą niż standardowe przedstawienie się. Mam nadzieję, że nikt nie potraktuje żadnego z tych argumentów na serio, bo tak naprawdę każdy powód jest dobry, by założyć bloga, a każdą obiekcję da się obrócić w mocną stronę swojej decyzji. A zmieniając temat na bardziej organizacyjny - witaj, właśnie przeczytałeś pierwszy wpis na moim blogu. Rozgość się w komentarzach - komplementów uwielbiam słuchać prawie tak bardzo jak konstruktywną krytykę. Do zobaczenia wkrótce.

24 komentarze:


  1. Trochę czytając to czułam się jakbyś jechała po wszystkich blogach jakie miałam okazję zobaczyć, ale czy to znaczy, że nie masz przy tym racji? Raczej masz
    To prawda, że ciężko znaleźć coś oryginalnego w sieci tak samo jak to, że 3/4 ma gdzieś to co napisałyśmy bo liczy się reklama i współprace. Jestem ciekawa co Ty będziesz publikować na blogu ;)

    Zapraszam!
    >> VANILLIA96.BLOGSPOT.COM <<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie to może trochę brzmieć jak pojazd, ale generalnie im więcej czytam "dobrych" blogów - pisanych na poważnie, z pomysłem i z pasji, tym bardziej zauważam niedociągnięcia w blogach, którym tego brakuje.

      Usuń
  2. Według mnie łatwiej jest znaleźć plusy, niż minusy blogowania :)

    Zapraszam do obserwowania:
    KLAUDENCJA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam ;> Dlatego znalezienie argumentów potwierdzających tezę postawioną w tytule posta zajęło mi trochę czasu.

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą w 100%. Jednak jeżeli współpracę nie są na blogu co tydzień to chyba nie jest to takie złe...


    "http://sharpeee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, sama uważam, że współprace blogerskie są całkiem fajnym "wynagrodzeniem" za pracę, jaką poświęca się w tworzenie swojego bloga, ale jedynie wtedy gdy zachowuje się umiar. A poprzez umiar mam na myśli częstotliwość pojawiania się postów o współpracach oraz towar, który się reklamuje (powinien być dopasowany do tematyki bloga, a nie wzięty tylko dlatego "bo darmowe"). Ale to temat na osobne rozważania ;>

      Usuń
  4. Widziałam już kilka blogów w internecie, które opierają się tylko na współpracach i piszą posty na siłę, komentują wszystko, żeby tylko się zareklamować. Nienawidzę czegoś takiego. Kiedy widzę taki blog, od razu wychodzę.
    Ja nadal myślę nad tym co powiedzą inni ale nie obchodzi mnie już to w takim stopniu jak kiedyś i mogę to uznać za mały sukces :)
    Pozdrawiam RONN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też niestety takie widziałam i dziwię się, że inni dają przyzwolenie na coś takiego poprzez ciągłe komentowanie bloga i klikanie w linki. Ja również przejmuję się tym, jak odbierają mnie i moje teksty inni ludzie i to chyba podstawowa cecha każdego blogera - w końcu piszemy przede wszystkim dla swoich czytelników ;>

      Usuń
  5. Trochę w tym racji jest! ;)
    best-frieend.blogspot.com zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia w blogowaniu xxx

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny styl pisania, uwidoczniło się to szczególnie w Twoim podsumowaniu postu. Jestem tu pierwszy raz, jeśli dobrze zrozumiałam, Ty też zaczynasz :) Powodzenia!

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;> Zaczynam to nieodpowiednie słowo, raczej powiedziałabym, że powracam do blogosfery z planem na siebie.

      Usuń
  8. Ach, te wieczne współprace w każdym poście mnie denerwują. Jedni się zabijają wprost o darmowe rzeczy, piszą byle co, żebrzą o obserwacje, a ja tymczasem dzisiaj odrzuciłam dwie :P
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to wiedzieć, czego się oczekuje od firm, które je oferują. Ja w swoim życiu odmówiłam tylko jednej współpracy (bo generalnie właśnie tyle próśb dostałam) od firmy, z którą współpracował wtedy każdy. Nigdy specjalnie tego nie żałowałam, bo ich asortyment mnie nie zachwycił ;>

      Usuń
  9. Masz bardzo dużo racji. Jedyne w czym chyba nie do końca się zgadzam to z pierwszym punktem. W pewnym filmie "Ojcowie i córki" bodajże, była scena kiedy Pani poprawiała uwaga "autora" tekstu! Napisał niesamowitą książkę, którą czytały tysiące osób, a w tekście było dużo błędów składniowych, ortograficznych. Chcę przez to powiedzieć, że mimo że są błędy to jednak przekaz liczy się najbardziej i nie chodzi tu o to, że np. nie chcę mi się sprawdzać. Tylko ja sama wiem, że popełniam błędy w interpunkcji, ortografii i pewnie we wszystkich innych możliwych funkcjach językowych. Tak zawsze wolałam przedmioty ścisłe. Jednak założyłam bloga bo lubię to, lubię dzielić się ze swoją opinią, zdaniem i chcę to robić. Czasem ważne jest to o czym piszemy a nie jak piszemy. Jak coś jest dobrze przekazane to już nie zwracamy zbytnio uwagę na błędy stylistyczne. Przepraszam, że się tak rozpisałam pewnie troszkę pomieszałam ale jednak chciałam się tu tym podzielić myślę, że nie masz mi tego tu za złe.
    http://ingenuity-charm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że tekst dobrze napisany sam się "obroni" w odbiorze, mimo obecności błędów. I jeżeli masz świadomość, że piszesz dobry tekst, to nie przepraszasz swoich czytelników za ewentualne błędy, bo wiesz, że nie to jest tutaj najważniejsze. Nigdy nie znalazłam wytłumaczenia "przepraszam za błędy" pod postem, w których błędów jest mało i który jest generalnie ciekawy. Tłumaczą się głównie ci, którzy faktycznie robią mnóstwo błędów (aż nie chce mi się wierzyć, że nie podkreślają się one na czerwono) i piszą jakościowo i tematycznie fatalny tekst. Bardzo Ci dziękuję za tak wyczerpujący komentarz, nie ma dla mnie jako autorki większego komplementu niż dyskusja o moim poście z kimś, kto go przeczytał i zrozumiał.

      Usuń
  10. Zgadzam się ! Śliczny nagłówek ! Jest możliwość byś mi podobny zrobiła ? Obserwuję ;) Pozdrawiam !

    Nowy post ♥- KLIKNIJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale nie robię nagłówków na zamówienie.

      Usuń
  11. Zaciekawił mnie twój styl pisania, mam nadzieję, że będzie tak dalej :)
    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. takiego rozpoczęcia na jakimkolwiek blogu jeszcze nie widziałam, widzę, że mocne zaczęcie- tak jak lubię ;) co do tych punktów jak najbardziej się z tobą zgadzam, niestety, ale większa część blogosfery może się z tymi faktami utożsamiać ;)
    co powiesz na wspólną obs? ja już i to z ogromną chęcią!

    https://justemsi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się z Tobą ale każdy ma swój początek, warto popracować nad pasją i robić to co się kocha!
    Ja bloguje bo sprawia mi to radość!
    Powodzenia!

    http://vviktooria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. dla mnie blog to pasja tworzenia i wyrażania siebie. nie wyobrażam sobie dnia bez tego. bloguję od ponad 10 lat i dalej mam z tego frajdę:) obserwuję!

    OdpowiedzUsuń