6 listopada 2016

Pokolenie kopiuj-wklej

Za niecały rok zdobędę wyższe wykształcenie. Coś, co przez całe dzieciństwo wydawało się być przepustką do elitarnego świata wykształconych, teraz zdaje się być jedynie kolejnym papierkiem w szufladzie z dokumentami. Po części dlatego, że teraz studia kończą prawie wszyscy - niezależnie od tego, czy potrzebują ich do przyszłej pracy, robią to dla stypendium, zniżek studenckich czy dlatego, że rodzice kazali. Kończą kierunki, które ich nie interesują, na uczelniach stworzonych tylko po to, by wyciągnąć pieniądze od przyszłych magistrów, nie oferując nic ze swojej strony. Ale przede wszystkim uważam tak, ponieważ sposób prowadzenia studiów w tym kraju to komedia, a ja jestem jedną z aktorek.

Kilka dni temu miałam zaliczenie jednego z przedmiotów. Polegało ono na przygotowaniu prezentacji na wybrany z listy temat i zaprezentowaniu jej przed publicznością złożoną z innych studentów z roku. Temat prezentacji nie był ciężki - problemem było jedynie znalezienie tekstów źródłowych. Żadnych książek, żadnych artykułów naukowych - nic się nie stało; podam w źródłach kilka linków do stron z artykułami bardziej popularno niż naukowymi, wkleję kilka ładnych zdjęć, ustawię ładną czcionkę w prezentacji i nikt nie zwróci uwagi na niedociągnięcia. Nikt nie będzie też słuchał tego, co mam do powiedzenia. Najwyżej poogląda ładne zdjęcia i doceni ładną czcionkę. Bo jeżeli nie ma odgórnego przymusu (na przykład w postaci egzaminu końcowego), by słuchać wystąpień innych, to nikt tego nie zrobi.

Zresztą ja też ich nie będę słuchać. Tematy prezentacji dotykają zagadnień dotyczących moich studiów bardzo pobieżnie i generalnie mało kto z nas będzie z nich korzystał w przyszłości. Nie mam obowiązku notowania czy uczenia się tego, co mówią inni, bo zaliczenie przedmiotu odbywa się poprzez prezentacje. Bo to wyjście bardziej dogodne dla nas, studentów ostatniego roku, którzy w założeniu powinni być pogrążeni w pisaniu pracy dyplomowej, a jeszcze bardziej dogodne dla prowadzących, którym poprzez poświęcenie wszystkich swoich wykładów na słuchanie prezentacji, odchodzi przymus układania egzaminu i późniejszego sprawdzania kilkudziesięciu prac.

Będąc na trzecim roku studiów mam problemy ze zrobieniem map analiz terenu (co jest kluczowym elementem każdego projektu urbanistycznego), ponieważ nikt mnie tego nie nauczył. Musiałam opanować tę umiejętność sama, metodą prób i błędów, wysłuchując po drodze, że to niemożliwe, żebym tego nie umiała. Bo ktoś musiał mnie tego nauczyć. Inwentaryzację terenu nauczyłam się robić pod koniec drugiego roku studiów - dopiero wtedy, gdy zwrócono mi uwagę, że kolory, których użyłam do zaznaczenia budynków, nie są zgodne z ogólnie przyjętymi. Nic dziwnego - w końcu nikt  nie powiedział mi nawet, gdzie szukać tego typu informacji. Poniekąd jest w tym trochę mojej winy - jestem dorosła, studiuję na uczelni wyższej i powinnam sama uczyć się praktycznej wiedzy dotyczącej mojego kierunku. Nauczona doświadczeniem teraz to robię.

Szkoda tylko, że nikt nie nauczył mnie tych podstaw tak, jak robienia prezentacji. Umiem zrobić taką, która przyciągnie uwagę oglądających. Estetyczną, o idealnej równowadze pomiędzy tekstem a zdjęciami, umiem zrobić przejścia między slajdami, a nawet dodać film i muzykę, gdyby ktoś oczekiwał ode mnie takich bajerów. Wiem, że moje prezentacje ją świetnie wizualnie, bo po moim ostatnim wystąpieniu tylko tyle usłyszałam od moich znajomych.

Jedyne czego nie umiem w prezentacji to mówienie. Często tracę wątek, zacinam się, rozpraszam, mówię głosem pozbawionym entuzjazmu, tak jakbym stała na środku sali za karę (co poniekąd jest prawdą), nie umiem zaciekawić innych swoją wypowiedzią, nie jestem charyzmatyczna, a mową swojego ciała krzyczę, że chcę jak najszybciej mieć to wystąpienie za sobą. Przez to, że nie potrafię się skupić na powiedzeniu swojej kwestii, często pomijam istotne w temacie mojej prezentacji rzeczy. Nikogo to nie obchodzi - nie usłyszałam nigdy złego słowa na ten temat. Rówieśnicy i tak mnie nie słuchają, a prowadzący - nie chcąc zabijać we mnie resztek entuzjazmu do wystąpień publicznych - powie, że było ok. Bo dla niego taka sytuacja jest ok - pogłaszcze po głowie za "dobrą prezentację", która nie wyczerpała tematu nawet w połowie, wstawi za nią ocenę na wyrost, a pod koniec semestru, kiedy jego koledzy po fachu będą zajęci sprawdzając po nocach egzaminy, on będzie miał wolne.

Cierpi na tym jedynie student, który zamiast zdobywać wiedzę potrzebną w przyszłej pracy, umie jedynie zrobić atrakcyjną wizualnie prezentację. Szkoda, że nie niesie za sobą żadnych wartości merytorycznych. Z resztą nic dziwnego, bo jest przyzwolenie na tworzenie przeciętnych rzeczy. Byleby mieć jak najszybciej wszystko z głowy - prezentację, przedmiot, całe studia. Kopiuj, wklej, zapisz i zapomnij.

8 komentarzy:

  1. Ja dopiero za rok będę wybierała studia, ale już od nie jednej osoby słyszę jak tak naprawdę tam jest. Trochę komedia. Jestem ciekawa, czy z moimi podstawami wyniesionymi z technikum będzie mi łatwiej, czy tylko marnuje ten jeden rok.

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze lepiej wejść w kierunek z jakąś dodatkową wiedzą. Ja na swoje pierwsze studia poszłam kompletnie nieprzygotowana - miałam problemy z nadrobieniem materiału, nie radziłam sobie z nauką i czułam się jak ostatni debil. Dodatkowy rok na pewno wiele Ci da, zwłaszcza jeśli planujesz studia powiązane z profilem technikum, ale i tak wszyscy skończymy śpiąc na wykładach i robiąc prezentacje.

      Usuń
  2. Edukacja w Polsce to porażka. Totalne dno. Sama rzucam swój kierunek, który niczego mnie nie nauczył. Nie tego oczekiwałam.

    Cennych umiejętności uczyłam się czy to na wolontariacie, czy potem w pracy.

    OdpowiedzUsuń
  3. trochę to dołujące, ale dobrze napisane... zwłaszcza, że wykładowcy często podczas studiów sami podkreślają, że wyższe wykształcenie w dzisiejszych czasach to właśnie taki papierek do szuflady... przykre, bo jednak żeby go zdobyć - trzeba się pomęczyć...
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam sie w 100 %, mądrze napisany post :)


    nikolaa123.blogspot.com Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. zgadzam sie w 100 %, mądrze napisany post :)


    nikolaa123.blogspot.com Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Uff jednak cieszę się, że uczęszczam do technikum i mam jakieś podstawy :)
    Ogólnie to wszędzie czy to na studiach czy w szkole ponadgimnazjalnej edukacja Polska to śmiech na sali...

    https://vviktooria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze mówiąc to w miejscu w którym mieszkam niewiele osób idzie na studia . Ja mam zamiar uczyć się dalej jednak sama nie wiem co wybrać, nie chciałabym studiować kierunku do którego nie byłabym przekonana albo takiego który nie da mi pracy w przyszłości .
    Co do wygłaszania prezentacji to również nie lubię tego robić.

    OdpowiedzUsuń